niedziela, 30 grudnia 2012

Paznokcie na Sylwestra - Golden Rose 324 + NYC nr 105

Witajcie dzisiaj chciałam przedstawić Wam dwa lakiery do paznokci: Golden Rose With Protein nr 324 (cena ok. 4 zł / 12,5 ml ) oraz N.Y.C. (New York Color) Long Wearing nr 105 (sklep Pepco cena 4,99 zł / 13,3 ml).


Oba lakiery postanowiłam ze sobą połączyć. Myślę, że jest to bardzo fajna propozycja na paznokcie sylwestrowe.


Golden Rose With Protein nr 324



Ze strony producenta:
Wysokiej jakości seria szybkoschnących lakierów do paznokci. Dzięki zawartości protein jedwabiu, lakier chroni i odżywia paznokieć. Wysokiej jakości pędzelek ułatwia aplikację. Posiada bogatą kolorystykę (12,5ml). Produkt nie zawiera formaldehydu, toluenu, dbp i kamfory.

Moim zdaniem:
Do zakupu lakieru zachęciła mnie informacja na zakrętce, że produkt nie zawiera formaldehydu i toluenu. Ostatnio lakiery z tymi składnikami staram się omijać szerokim łukiem, chociaż niestety czasem przez brak informacji na opakowaniu / ulotce jest to niemożliwe.
Szczerze mówią, przy zakupie nie zwróciłam uwagi na to, że produkt zawiera proteiny jedwabiu, prócz nienagannego składu, skusił mnie jeszcze kolor – neonowy róż, a takie odcienie na paznokciach uwielbiam.

Konsystencja lakieru bardzo lejąca, trzeba uważać przy aplikacji, aby nie pobrudzić skórek wokół paznokci. Krycie raczej standardowe – dwie warstwy wystarczą aby nie było widać prześwitów.

Producent zapewnia, że lakier jest z serii szybkoschnących, moim zdaniem, z szybkoschnącym lakierem nie ma nic wspólnego.

Jeśli chodzi o trwałość,  to również nie jest ona zachwycająca. Nawet po jednym dniu  końcówki paznokci są starte, a lakier zaczyna odpryskiwać po 2 dniach.

Przy zmywaniu lakieru nie musimy się obawiać, że nasze palce i płytka paznokci będą w kolorze lakieru, za co duży plus.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Skład
+ Krycie
+ Kolor
+ Nie farbuje płytki
+ Duże opakowanie

Minusy:
- Trwałość
- Długi czas schnięcia


N.Y.C. (New York Color) Long Wearing nr 105 - Starry Silver Glitter



Ze strony producenta:
Korzyści:
- Wysoki połysk
- Paznokcie stają się twarde, gładkie z odporną powierzchnią
- Pokrywa niedoskonałości, tak aby manicure był perfekcyjny
- Filtry UV zapobiega blaknięciu koloru
Moim zdaniem:
Lakier jest top coatem ze srebrnymi i wielokolorowymi drobinkami oraz niebieskimi i  jasno fioletowymi piegami. Możemy go nakładać chyba na wszystkie odcienie lakierów, ponieważ z racji swojej wielokolorowości ładnie prezentuje się na jasnych oraz ciemnych lakierach.


Aplikacja bardzo łatwa. Lakier nie jest gęsty, przez co łatwo jest manipulować piegami i układać je tak jak tego tylko zechcemy. Produkt bardzo szybko zasycha. Paznokcie maluję na noc i bardzo często używam go jako ładniejszej wersji wysuszacza.
Trwałość produktu rewelacyjna, sam lakier nie odpryskuje, wszystko jest uzależnione od wcześniej położonej bazy.
Ze zmywaniem o dziwo, nie ma aż takiego dużego problemu jak przeważnie przy top coatach.

Podsumowanie:
Plusy:
+ Kolor
+ Trwałość
+ Aplikacja
+ Pojemność
+ Cena

Minusy:
- Dostępność

Co u Was zagości na paznokciach w Sylwestra?


Przy okazji chciałam Wam życzyć udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku 2013!
Dziękuję, że jesteście ze mną :)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Serum do rzęs Eveline 8w1 + rozdanie

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję serum do rzęs Eveline 3w1. Kupiłam je w Rossmannie za ok 11 zł / 10 ml.

Serum ma sprawdzić się jako:
- Baza pod tusz do rzęs
- Odbudowujące serum
- Aktywator wzrostu rzęs

Producent obiecuje, że nasze rzęsy będą długie i gęste, a pierwsze efekty będą widoczne już po 2 tygodniach stosowania, do pełnych efektów musimy poczekać miesiąc.

Ze strony producenta:
Innowacyjne, skoncentrowane serum do rzęs ADVANCE VOLUMIERÉ 3 w 1 łączy w sobie właściwości
serum odbudowującego rzęsy, aktywatora wzrostu włosa i bazy pod tusz. Opatentowany
BIO RESTORE COMPLEX ™ zapewniają głęboką regenerację, odbudowę i ochronę struktury włosa.

Specjalnie zaprojektowana elastyczna szczoteczka i satynowa konsystencja serum sprawią, że twoje oczy nabiorą hipnotyzującego spojrzenia.

Serum zawiera specjalnie wyselekcjonowane składniki pielęgnacyjne pochodzenia naturalnego:
• BIO RESTORE COMPLEX ™ zawierający proteiny sojowe błyskawicznie wnika w głąb włosa, radykalnie odbudowując i chroniąc jego strukturę oraz zapobiegając wypadaniu rzęs podczas demakijażu.
• Kwas hialuronowy nawilża, rewitalizuje i stymuluje wzrost rzęs.
• D-panthenol skutecznie uelastycznia i odżywia rzęsy od nasady aż po same końce.

 Skład: Aqua (Water), Paraffin Wax, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Camauba Wax, Stearic Acid, Bis-PEG- 12 Dimethicone Beeswax, Propylene Glycol, Triethanolamine, Glyceryl Dibehenate / Tribehenin / Glyceryl Behenate, Cetearyl Alkohol / Ceteareth-20, Hyaluronic Acid, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol / Methylparaben / Butylparaben / Ethylparaben / Isobutylparaben / Propylparaben. Water / Hydrolyzed Soy Protein / Propylene Glycol, DMDM Hydantoin, Panthenol, EDTA

Moim zdaniem:
Na wstępie muszę przyznać, że moje rzęsy nie należą do tych najgorszych i nigdy na nie nie narzekałam. Po serum sięgnęłam, ponieważ chciałam aby było ich po prostu więcej i były jeszcze ładniejsze.

Początkowo produkt chciałam używać jedynie jako bazę pod tusz, ale stwierdziłam, że może nie przynieść to oczekiwanych efektów i zdecydowałam się, że będę stosować je regularnie również na noc.

Serum nałożone na rzęsy
Opakowanie odżywki przypadło mi do gustu. Plastikową szczoteczką bez problemu naniesiemy produkt na rzęsy. Niestety, nie wiedzieć czemu, czasami na szczoteczkę nabiera się bardzo mała ilość preparatu i kilka razy musimy ją zanurzać w opakowaniu. Nie jest to jedyna wada serum. Odżywka bardzo skleja rzęsy, trzeba się naprawdę napracować, aby tego uniknąć.

Kolor odżywki jest biały, co również skutkuje u mnie minusem. Co prawda, większość serum się wchłania, ale na końcówkach pozostaje biały nalot, który ciężko przykryć tuszem. Ponadto, po aplikacji rzęsy stają się sztywne i nakładanie tuszu staje się trudne,  mam nawet wrażenie, że malując je mogę kilka przypadkiem z wyrwać.

Zapach serum mnie zaskoczył, ponieważ spodziewałam się, że będzie bardzo nieprzyjemny, na szczęście wcale taki nie jest.

Używanie serum jako bazy skutkowało większą trwałością tuszu i zmniejszało jego osypywanie.

Rzęsy przed kuracją Eveline 3w1
Jak już wcześniej wspomniałam oczekiwałam efektu wydłużenia i zagęszczenia rzęs, niestety, w moim przypadku odżywka się nie sprawdziła, nie widzę żadnych efektów. Nie wiem niestety, czy pomaga na wypadające rzęsy, ponieważ nie mam takiego problemu.

Efekty - rzęsy po kuracji Eveline 3w1

Efekty - rzęsy po kuracji Eveline 3w1 
Podsumowanie:
Plusy:
+ sprawdza się jako baza
+ wydłużenie
+szczoteczka
+zapach

Minusy:
- ilość/ długość rzęs bez zmian
- aplikacja
- sklejanie
- rzęsy stają się sztywne
- kolor

Serum na pewno nie jest moim faworytem i nigdy więcej go nie kupię.  Ze swojej strony zdecydowanie mogę polecić kapsułki firmy GAL recenzja - klik  i olej rycynowy.


Używałyście kiedyś tego produktu? A może znacie jakąś dobrą odżywkę do rzęs? 

Przy okazji chciałam Was serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w 3 rozdaniach:


niedziela, 9 grudnia 2012

Isana - Plastry z woskiem do depilacji ciała

Witajcie, niedawno pisałam o moim zestawie do depilacji woskiem na ciepło, który możecie zobaczyć tutaj   Depilacja woskiem w domu - podgrzewacz. Dzisiaj dla odmiany mam dla Was recenzję plastrów z woskiem do depilacji ciała na zimno od Isany. Kupiłam je w Rossmannie w cenie promocyjnej 7,99 zł (stała cena to ok. 11zł).


Z opakowania:
20 plastrów do depilacji + 4 chusteczki kosmetyczne zapewniają nieskomplikowaną, dokładną depilację o długotrwałym efekcie pod pachami, nogach, ramionach i w okolicy bikini.

Przygotowanie:
Przed depilacją należy się upewnić, że partie skóry, z których mają zostać usunięte włosy, są czyste, suche i nietłuste. Aby uzyskać optymalny efekt depilacji, włoski do usunięcia powinny mieć długość około 4 mm.

Zastosowanie:
1. Rozgrzewanie: Plaster z woskiem należy ogrzać przez delikatne pocieranie w dłoniach.

Trik na udaną depilację:
Ja dla lepszego efektu, plaster  podgrzewam ciepłym powietrzem suszarki do włosów, można również przez kilka sekund podgrzać go w mikrofalówce, użyć prostownicy, a w okresie grzewczym przyłożyć na chwilę do kaloryfera.

2.  Oddzielenie: Następnie pociągnąć i rozłączyć plastry.

3. Aplikacja: Pojedyncze plastry z woskiem nakładać na skórę i docisnąć zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów. Nie zostawiać plastrów na skórze dłużej niż przez kilka sekund.

4. Depilacja: Plaster z woskiem pociągnąć jednym szybkim ruchem w kierunku przeciwnym do kierunku, w którym rosną włosy, możliwie blisko skóry.

5. Pielęgnacja: Pozostałości wosku usunąć nawilżającą chusteczką kosmetyczną. Jeden plaster nadaje się do wielokrotnego zastosowania. W tym celu 2 pojedyncze użyte wcześniej plastry złożyć stroną z woskiem i ponownie ogrzać przez pocieranie w dłoniach.
  



Skład plastrów:
Colophonium, Glyceryl Rosinate, Paraffinum Liquidum, Polyethylene, Helianthus Annuss Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Aloe Barbadensis Leaf Extract, C.I. Butylparaben.

Skład chusteczek:
Paraffinum Liquidum, Isopropyl Myristate, Triticum Vulgare Germ Oil, Parfum, Phenoxyethanol, BHT, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben.

Moim zdaniem:
Plastrów z woskiem używam przede wszystkim do depilacji pach, dlatego też wymagam od nich, aby dobrze radziły sobie z mocniejszymi włoskami.  Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że plastry od Isany doskonale sobie z nimi radzą, a i na te słabsze działają rewelacyjnie. Gdy depilację przeprowadzimy prawidłowo nie ma możliwości, aby na skórze pozostały jakieś niechciane włoski.
Na duży plus zasługuje ilość plastrów i chusteczek w opakowaniu, ponieważ u innych firm możemy znaleźć nawet o połowę mniej.
Dołączone chusteczki przyjemnie pachną i starannie usuwają pozostałości po wosku, których przy dobrym oderwaniu plastra zostaje niewiele.


Podsumowanie:
Plusy:
+ Dobrze usuwa włoski, nawet te krótkie
+ Duża ilość plastrów i chusteczek w opakowaniu
+Mało wosku zostaje na skórze
+ Nie ucina włosków
+ Wydajne chusteczki
+ Cena


Minusy:
- Ciężko rozgrzać w dłoniach (patrz wyżej „Trik na udaną depilację”)

Jedynymi innymi plastrami, które spełniały moje oczekiwania były plastry z Veet (ale też nie wszystkie rodzaje) i z racji, że zakup plastrów od Isany dużo bardziej się opłaca (cena/ilość), stały się one moim ulubieńcem.

Jakie są Wasze ulubione plastry do depilacji?

środa, 5 grudnia 2012

Fryzura na konkurs - dobierany warkocz i kłosek w roli głównej

Witajcie, dzisiaj nietypowo chciałam Wam pokazać co udało mi się przygotować na konkurs u Orlicy. Konkurs u Orlicy - klik
źródło: kosmetyki-Orlicy.blogspot.com


Zadanie konkursowe nie jest trudne, wystarczy się uczesać. Orlica zdradziła również, że najbardziej lubi sploty. 



Z racji, że moje włosy są zbyt długie i nie jestem sama w stanie ich fantazyjnie uczesać, fryzurę wykonałam na włosach mamy. 

Aby odjąć modelce kilka lat chciałam żeby wykonana fryzura była jak najbardziej dziewczęca, ale też nie dziecinna. Postanowiłam połączyć pokolenia. 

Z  jednej, prawej strony zrobiłam warkocz dobierany z dołu, wyglądający trochę jak korona, który idzie przez całą głowę do lewej strony, przez co nadaje poważniejszy charakter. Z drugiej wykonałam dobierany warkocz z boku, kojarzący mi się z latami młodości.  Na koniec oba dobierańce połączyłam w jeden kłosek. Pracę zakończyłam poprzez wpięcie kwiatka. 

Zrobienie fryzury okazało się trudniejsze niż myślałam. Włosy mojej mamy są cieniowane i niesforne kosmyki nie chciały współpracować, ale z racji, że mama ma również bardzo słabe włosy postanowiłam nie używać lakieru.

Fryzura jest dość uniwersalna dlatego też będzie idealna na studniówkę, wesele, sylwestra czy randkę :).


Oto co mi wyszło:


Weżmiecie udział w Orlicowym konkursie? A może już wysłałyście swoją pracę?

SunOzon - mleczko do opalania | balsam po opalaniu Apres

Witajcie, dzisiaj mam dla Was zaległą recenzję produktów do opalania. Nie wiem jak to się stało, ale zupełnie o niej zapomniałam. Wiem, że sezon na opalanie już minął, ale a nuż któraś z Was wybierze się na zimową podróż w ciepłe kraje, a jak nie, to będzie na zaś.

Recenzja będzie dotyczyć produktów firmy SunOzon - mleczko do opalania SPF 10 i balsam po opalaniu Apres. Oba produkty stosowałam podczas wrześniowych wakacji w Grecji. Wybrałam niski filtr  mleczka, ponieważ mam ciemną karnację i był to mój drugi wyjazd, więc byłam już opalona. Czy produkty się sprawdziły? Przeczytajcie.

Jak pewnie wiecie firma SunOzon to marka rossmannowska. Jej produkty przeznaczone są dla osób o skórze alergicznej i wrażliwej, i właśnie z tego względu zdecydowałam się na ich zakup. Oczywiście cena również miała znaczenie, za oba kosmetyki zapłaciłam niecałe 18 zł. (cena mleczka 8,99 zł/ 200 ml | cena balsamu 8,49 zł/ 400ml)

SunOzon mleczko do opalania SPF 10

 

Ze strony rossnet.pl:
Podstawowa ochrona skóry normalnej, ciemnej karnacji. Mleczko posiada filtry UVA+UVB oraz aktywny Hydrokompleks chroniący DNA skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Produkt przebadany dermatologicznie, wodoodporny.
Unikać kontaktu z ubraniami – możliwe powstanie trwałych plam!

Sposób użycia:
Przed opalaniem nałożyć mleczko obficie na skórę. Nakładać wielokrotnie, aby utrzymać ochronę po kąpieli, wyschnięciu, spoceniu się.



Moim zdaniem:
Kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu. Mimo niskiej ochrony (10 SPF), pierwszy raz moje opalanie nie skończyło się słonecznym poparzeniem.  Muszę przyznać, że podczas opalania szczególnie dbam, aby po każdym wyjściu z wody ponownie nałożyć krem z filtrem.
Kosmetyk nie wysuszył skóry, wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że jest dobrze nawilżona. Na ubraniach nie zauważyłam żadnych plam powstałych poprzez kontakt z balsamem i szczerze mówiąc wcale jakoś bardzo nie uważałam.


SunOzon balsam po opalaniu Apres


Z opakowania:
Nawilża, chłodzi, koi i odświeża skórę. Zawiera wartościowe substancje pielęgnujące. Przywraca skórze równowagę, utrzymuje naturalną sprężystość i elastyczność skóry.
- wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia tłustych śladów
- pozwala zachować opaleniznę na dłuższy czas
- łagodność dla skóry potwierdzona dermatologicznie

Sposób użycia:
Po kąpieli słonecznej nanieść na skórę i delikatnie wmasować.



Moim zdaniem:
Balsam spisał się bardzo dobrze. Tak jak zapewnia producent, kosmetyk nawilża, chłodzi i koi opaloną skórę. Co więcej minęło już kilka miesięcy, a moja opalenizna nadal w jakimś stopniu jest widoczna. Nie mogę do końca stwierdzić czy to jedynie zasługa balsamu, ale na pewno ma w tym swój wkład.



Konsystencja i zapach obu produktów:
Oba kosmetyki posiadają rzadką konsystencję, ale zdecydowanie nie przeszkadza to przy ich nakładaniu. Bardzo szybko się wchłaniają i nie pozostawiają na skórze tłustej czy lepkiej warstwy. Zapach jednego i drugiego jest przyjemny, dość szybko się ulatnia.

Opakowania kosmetyków:
Opakowania kosmetyków wygodne w użyciu. Posiadają zatrzask, który otworzymy mając nawet całe wysmarowane dłonie.


Podsumowanie:

1. SunOzon mleczko do opalania SPF 10

Plusy:
+ Dobrze ochroni
+ Nawilża
+ Szybko się wchłania
+ Jest wodoodporny
+ Konsystencja
+ Wydajność
+ Zapach
+ Opakowanie
+ Cena

Minusy:
- Może powodować plamy na ubraniach


2. SunOzon balsam po opalaniu Apres

Plusy:
+ Utrwala opaleniznę
+ Nawilża
+ Chłodzi
+ Koi
+ Szybko się wchłania
+ Konsystencja
+ Opakowanie
+ Pojemność
+ Zapach
+ Cena

W tym produkcie minusów nie zauważyłam.

Mogę śmiało stwierdzić, że jeszcze nie raz sięgnę po produkty do opalania z firmy SunOzon, nie dość, że świetnie się sprawdzają, to jeszcze są w bardzo przystępnych cenach.

Używałyście kiedyś produktów do opalania firmy SunOzon?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...