czwartek, 29 listopada 2012

Zapachowa saszetka do odkurzacza - Ogród Zapachów

Witajcie, dzisiaj kolejny post ‘Dla domu’, tym razem będzie o zapachowych saszetkach do odkurzacza. Produkt o zapachu kwitnącego bzu otrzymałam dzięki uprzejmości firmy Ogród Zapachów, za co bardzo dziękuję.





Produkty dostępne są w Biedronkach w cenie 2,99 zł (za 2 saszetki).

W ofercie znajdują się 3 warianty zapachowe:
- kwitnący bez
- soczyste cytrusy
- orientalna pomarańcza


Co i jak?
Opakowanie składa się z dwóch saszetek, które wypełnione są pachnącymi granulkami. Użycie ich jest niezmiernie proste. Aby z naszego odkurzacza zaczął wydobywać się piękny zapach, musimy wysypać zawartość, a następnie po prostu wciągnąć odkurzaczem.

Zrobiłam wszystko jak podano na opakowaniu, a po chwili sprzątania z urządzenia poczułam piękną woń kwitnącego bzu. Zapach był naprawdę bardzo przyjemny, czułam się tak, jakbym stała pod prawdziwym drzewem. Co więcej, początkowo odkurzałam jedynie jeden pokój na piętrze, a zapach rozprzestrzenił się po całym domu. 




Na opakowaniu jest informacja, że można użyć drugiej saszetki, by zapach był bardziej intensywny. Uwierzcie, nie ma takiej potrzeby, zapach jest wystarczająco mocny, a wyczuwalny był do końca dnia.

Przyznam Wam szczerze, że tak przypadły mi do gustu zapachowe saszetki do odkurzacza, że nie wyobrażam sobie sprzątać bez nich. Teraz odkurzanie to przyjemne z pożytecznym. 

Używałyście kiedyś zapachowych saszetek do odkurzacza?

wtorek, 27 listopada 2012

Rossmann -40% na kolorówkę - zakupowy haul 4

Witajcie, dzisiaj i ja chciałam Wam pokazać co udało mi się kupić na promocji Rossmanna  -40% na wszystkie produkty do makijażu. Jeśli chcecie skorzystać z oferty, a jeszcze nie udało Wam się zrobić zakupów spieszcie się, ponieważ promocja trwa tylko do 28 listopada.

Moje zakupy trwały 2 dni, a podczas nich odwiedziłam 2 sklepy. Niestety w pierwszym odwiedzonym Rossmannie nie było szafy Maybelline , z której upatrzyłam sobie puder do twarzy. Żeby nie było tak kolorowo ;) zdarzyła mi się również mini wpadka – dzień po dniu kupiłam pomadkę w tym samym kolorze, będąc pewna, że poprzedniego dnia wybierałam inny kolor, będzie na zapas!

Oto co kupiłam:



1. Wibo, bibułki matujące  | cena w promocji 3,39 zł  (stała cena 5,69 zł)
2. Lovely, konturówka do oczu z temperówką czarna  | cena w promocji 2,39 zł  (stała cena 3,99 zł)
3. Rimmel, lakier do paznokci 60 seconds nr 619 pulsating  | cena w promocji 5,99 zł  (stała cena 9,99 zł)
4. Lovely, Nail Care odżywka do paznokci z jedwabiem  | cena w promocji 4,39 zł   (stała cena ok. 7 zł)
5. Wibo, żel stylizujący do brwi  | cena w promocji 5,69 zł  (stała cena 9,49 zł)
6. Rimmel, maskara Glam'Eyes Day 2 Night  | cena w promocji 16,79 zł  (stała cena 27,99 zł)
7. Lovely, automatyczna kredka konturowa nr 04  | cena w promocji 3,19 zł  (stała cena 5,39 zł)
8. Miss Sporty, podkład So Matte Perfect Stay Foundation medium  | cena w promocji 9,59 zł  (stała cena 15,99 zł)
9. Manhattan, flamaster japoński  | cena w promocji 15,59 zł  (stała cena 25,99 zł)
10. Sally Hansen, utrwalacz manicure Insta-Dri  | cena w promocji  17,99 zł (stała cena 29,99 zł)
11. Maybelline, puder w kompakcie Affinitone nr 03  | cena w promocji 12,59 zł   (stała cena 20,99 zł)
12. Lovely, pomadki błyszczykowe nr 2x04 i 07  | cena w promocji 5,09 zł (stała cena 8,49 zł) recenzja klik

Dzięki promocji na zakupach zaoszczędziłam ponad 68 zł, myślę, że jest to super wynik. Oby częściej robili tego typu akcje! :)

Was również skusiła rossmannowska promocja?

sobota, 24 listopada 2012

Maseczka nawilżająca Rival de Loop Hydro Freuchtigkeitsmaske

Witajcie! Jakiś czas temu, podczas promocji w Rossmannie, kupiłam kilka maseczek z firmy Rival de Loop. W cenie promocyjnej, za każdą  z nich zapłaciłam 1,19 zł, stała cena to 1,69 zł. Dzisiaj będzie o jednej z nich – Hydro Freuchtigkeitsmaske – maseczka nawilżająca z olejkiem z awokado oraz olejkiem migdałowym.


Opis producenta:
Maseczka nawilżająca zawiera olejek awokado oraz olejek migdałowy. Nawilża skórę i dostarcza jej lipidów. Dodatek pantenolu łagodzi podrażnioną skórę.

Sposób użycia:
Po oczyszczeniu skóry nałożyć na skórę twarzy omijając okolice oczu i ust. Po 10-15 minutach nadmiar produkty wmasować w skórę lub wytrzeć za pomocą chusteczki. Stosować regularnie, 1-2 razy w tygodniu.


Skład:
Agua,Glycerin, Polygryceryl-3 Methyglucose Distearate, Cetearyl Alcohol, Sorbiltol, Ethylheksyl Isononanoate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Phenoxyethanol, Persea Gratissima Oil, Carbomer, Dimethicone, Phytosterols, Sodium Cetaryl Sulfate, Parfum, Glicine Soja Oil, Olea Europea Fruit Oil, Methylparaben, Chondrus Crispus Extract, Potassium Sorbate, Disodium EDTA, Butylparaben, Ethylparaben, Sodium Hydroxide, Fucus Vesiculosus Extrakt, Isobutylparaben, Propylparaben, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Sorbitan Oleate, Glyceryl Stearate, Pantolactone, Glyceryl Oleate, Copper Gluconate, Citric Acid, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopherol.

Moim zdaniem:
Moja skóra od zawsze była sucha i miałam nadzieję, że maseczka pomoże mi ją nawilżyć. Czy się udało? Z czystym sumieniem stwierdzam, że tak.

Maseczka ma dość rzadką konsystencję, przypomina bardziej krem. Zapach jest całkiem przyjemny.
Działanie uważam za bardzo dobre. Skóra pozostaje ładnie wygładzona. Po zużyciu opakowania zauważyłam poprawę stanu mojej suchej skóry, już nie była tak sucha - faktycznie czuć nawilżenie.
Najbardziej podoba mi się pojemność produktu - 2x8ml bez problemu wystarcza aż  na 6 użyć!



Spotkałam się również z kilkoma opiniami, że maseczka podrażniła skórę twarzy. Z tego co zauważyłam, problem ten dotyczył dziewczyny, które na jedną aplikację zużyły aż połowę opakowania (mnie połowa wystarcza na 3 razy). Może po prostu zbyt duża ilość produktu wpłynęła na podrażnienie? Ja u siebie, mimo wrażliwej cery, podrażnienia ani szczypania nie doświadczyłam. *

Podsumowanie:
Plusy:
+ Nawilżenie
+ Wygładzenie
+ Wydajność
+ Zapach
+ Cena

Minusy:
- Może powodować podrażnienia *

Używałyście kiedyś maseczek z Rival de Loop? Jak się sprawdziły?

poniedziałek, 19 listopada 2012

Depilacja woskiem w domu - podgrzewacz do wosku

Witajcie! Kolejny raz musiałyście długo czekać na kolejny post, a to dlatego, że odpoczywałam nad morzem. Mimo wszystko, że pogoda nas już nie rozpieszcza, muszę przyznać, że Trójmiasto i tak bardzo mi się spodobało.  
A dzisiaj będzie coś trochę innego - depilacja woskiem w domu.

Jakiś czas temu, będąc na targach kosmetycznych w Łodzi, na stoisku paznokciowym zauważyłam zestaw do depilacji woskiem. Z racji, że cena wydawała mi się bardzo kusząca 45 zł, nie zastanawiałam się ani chwili i wrzuciłam go do koszyka.


Mój zestaw zawiera:
- Podgrzewacz do wosku 40W
- Wosk z rolką
- Paski do depilacji z włókniny perforowanej 25 szt.

Do tego wszystkiego dokupiłam 2 woski, każdy po 8zł i paski flizelinowe 100 szt. za 9zł.

Czy potrzebny nam podgrzewacz do wosku?
Kiedyś, gdy nie miałam jeszcze urządzenia, wosk podgrzewałam po prostu w garnku z wodą, niestety ta metoda nie należy do najlepszych. Wosk może się np. zbyt mocno podgrzać, przez co nasze ciało będzie narażone na oparzenie. Podgrzewacz natomiast ma wbudowany termostat, który utrzymuje odpowiednią temperaturę wosku. Muszę przyznać, że używanie podgrzewacza jest bardzo wygodne.

Jak zacząć?
Na początku najlepiej od razu wsadzić wosk do podgrzewacza, podgrzanie wosku trochę trwa ok. 20-40 min.

W czasie, kiedy nasz wosk będzie się podgrzewał, przygotujmy miejsce, które będziemy depilować. Umyjmy dokładnie skórę, usuńmy martwy naskórek delikatnym peelingiem i  zdezynfekujmy miejsce depilacji (peeling zrobić najlepiej dzień przed zabiegiem). Dodatkowo możemy użyć również talku, który złagodzi podrażnienia i sprawi, że wosk będzie przyklejał się do włosków a nie naszej skóry.  

Gdy minęła już odpowiednia ilość czasu, sprawdzamy czy  wosk jest dobrze podgrzany. Najlepiej zrobić to przy pomocy paska do depilacji. Gdy rolka delikatnie się kręci i wosk dobrze się rozprowadza, to znak, że możemy rozpocząć cały proces.
Wosk nakładamy na skórę zgodnie z kierunkiem wzrostu włosów, tak samo nakładamy pasek, zrywamy zaś odwrotnie, dość szybkim ruchem. Nasza skóra powinna być dobrze naciągnięta, dzięki temu więcej włosów zostanie wyrwanych, a ból będzie mniejszy.
Jeden pasek wystarcza nam na kilka użyć, dla przykładu na jedną łydkę wykorzystuję tylko dwa paski.



 Co dalej?
Jeśli na naszej skórze zostaną resztki wosku, zmyjmy je przy pomocy oliwki dla dzieci. Jeśli jej nie posiadamy, możemy użyć również oliwy z oliwek, a nawet zwykłego oleju. Aby złagodzić ewentualne podrażnienia zróbmy sobie okład z rumianku.

Jak się sprawdził mój zestaw:
W moim podgrzewaczu wosk gotowy jest w ok. 30 min. Jest to niestety dość długo, ale myślę, że warto tyle poczekać.  Trzeba natomiast bardzo uważać, aby z urządzenia nie wypiął się kabel zasilający. Raz niestety miałam okazję tego doświadczyć. Wosk stracił swoją temperaturę, ja tego nieświadoma normalnie zaapikowałam go na skórę,  przez co nie udało mi się prawidłowo oderwać paska, praktycznie cały wosk został na skórze. Niestety powstały również bolesne siniaki i krwiaki. Przy kolejnych depilacjach, przed nałożeniem wosku już za każdym razem sprawdzałam czy kabel jest prawidłowo podłączony.

Plusy i minusy depilacji woskiem
Plusy:
- Skóra bardzo długo pozostaje gładka
- Włoski są cieńsze  i  słabsze


Minusy:
- Aby dokonać depilacji musimy czekać aż włoski będą mieć odpowiednią długość
- Zabieg dla niektórych  może być bardzo bolesny
- Może wystąpić podrażnienie, zapalenie mieszków włosowych i wrastanie włosków

Depilacja woskiem jest jedną z moich ulubionych metod depilacji, tuż obok niej jest depilacja plastrami. Do depilacji używam również depilatora, a maszynkę i kremy zostawiam tylko na czarną godzinę.

Jaka jest Wasza ulubiona metoda depilacji, dlaczego właśnie ta?

Przy okazji bardzo serdecznie zapraszam Was do odpowiedzenia na post: Liebster Blog TAG.


poniedziałek, 12 listopada 2012

Liebster Blog TAG

Witajcie, dzisiaj chciałam serdecznie podziękować Charlotte za wyróżnienie.
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Pytania, które zadała mi Charlotte:

1. Twój ukochany kosmetyk ?
 - Podkład Revlon ColorStay

2. Jesteś spokojna czy szalona ?
 - Wszystko zależy od sytuacji, ale w głębi serca tkwi zdecydowanie szalony temperament

3. Ulubiona pora roku ?
 - Wiosna, gdy wszystko się budzi do życia

4. Grzebień czy szczotka ?
 - Szczotka

5. Czynność z dziedziny pielęgnacji twarzy, z którą na pewno się nie rozstajesz każdego dnia ?
 - Demakijaż

6. Włosy spięte czy rozpuszczone ?
 - Rozpuszczone

7. Tusz brązowy czy czarny ?
 - Czarny

8. Ulubiona książka ?
 - Ciężko mi zdecydować się na jedną, ale niech będzie: Stephen King "Cmętarz zwieżąt" (pisownia tytułu oryginalna)

9. Czym się zajmujesz na co dzień ?
 - Studiuję informatykę (studia magisterskie)

10. Twoje motto życiowe ?
 - Nie posiadam

11. Zakupowe spontaniczne szaleństwo, czy przemyślane zakupy ?
 - Wolę spontaniczne szaleństwo, ale rozum przeważnie stawia na przemyślane zakupy


Wiele z Was już odpowiadało na ten tag, z racji czego nominuję Was wszystkie i bardzo proszę o odpowiedzi w komentarzach pod tym postem. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie coś po sobie. Chętnie dowiem się o Was czegoś więcej :)


Moje pytania:
1. Błyszczyk czy szminka?
2. Jak (w trzech słowach) opisałabyś swój charakter?
3. Jesteś rannym ptaszkiem czy typem sowy?
4. Film czy książka?
5. Jak często wchodzisz na swojego bloga?
6. Jakie jest Twoje hobby?
7. Góry czy morze?
8. Szpilki czy płaskie buty?
9. Twoje największe marzenie?
10. Wolisz czytać blogowe posty czy sama je  pisać?
11. Dlaczego zaglądasz mojego bloga?



czwartek, 8 listopada 2012

Dyfuzer zapachowy - Ogród Zapachów - kwiat róży

Witajcie, dzisiaj chciałam opisać Wam jeden z moich ostatnich nabytków dla domu – dyfuzer zapachowy firmy Ogród Zapachów. Kupiłam go w Biedronce za 8,99 zł. Zapach który wybrałam to kwiat róży. 



Od zawsze lubiłam wszelkiego rodzaju zapachowe produkty dla domu: olejki, kadzidełka, saszetki zapachowe, więc gdy tylko zobaczyłam w sklepie dyfuzer zapachowy od razu wrzuciłam go do koszyka.

Zestaw składa się ze szklanego, bardzo estetycznego flakonika o pojemności 50 ml wypełnionego perfumami i trzema rattanowymi patyczkami, które połączone ze sobą tworzą fajną całość.



Zapach olejku bardzo szybko roznosi się po mieszkaniu. Ja swój dyfuzer postawiłam w pokoju, w którym zawsze zamykam drzwi, a mimo to woń jest wyczuwalna również w przedpokoju. Zapach jest bardzo intensywny, ale mimo to nie kłuje w nos, co więcej jest bardzo naturalny. 



Aby zapach długo się utrzymywał wystarczy co kilka dni obrócić patyczki górą do dołu zanurzając je drugą stroną w perfumach. U mnie zapach utrzymuje się już ponad 2 tygodnie i mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nim.

Kupujecie dla swojego domu perfumy? A może wolicie inne produkty zapachowe?


wtorek, 6 listopada 2012

Cień do powiek Essence Wild Craft

Witajcie, dzisiaj mam dla Was recenzję cienia do powiek Essence 01 Rosewood Wood z serii Wild Craft. Kosmetyk kupiłam w Naturze za 7,99 zł. (pisałam o nim w zakupowej notce klik)



Od dłuższego czasu polowałam na perłowy, beżowo-złoty cień i bardzo się cieszę, że wreszcie trafiłam na taki, jakiego szukałam. Kosmetyk jak najbardziej spełnia moje oczekiwania. Zamknięty jest w solidnym plastikowym pudełeczku, które nie rozpada się w dłoniach.



Moją uwagę przyciągnęła przede wszystkim faktura produktu, która jak się później okazało, nie starła się po kilku pierwszych użyciach. Na duży plus zasługuje dobra pigmentacja, której w poprzednich cieniach marki Essence bardzo brakowało. Przy aplikacji cień się nie osypuje, więc nie zepsujemy makijażu. Kosmetyk, jak na tą cenę, jest całkiem trwały, bez bazy trzyma się pół dnia na powiece. Z racji koloru, kosmetyk możemy użyć również w formie 
rozświetlacza.




Podsumowanie:
Plusy:
+ Pigmentacja
+ Trwałość
+ Rozświetlenie
+ Brak osypywania
+ Cena

Minusów nie zauważyłam :).

Udało Wam się upolować coś z limitowanki Wild Craft?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...